wtorek, 6 stycznia 2015

Perfekcyjne brwi z RevitaLash

     Marka RevitaLash Polska podbiła serca kobiet swoją fantastyczną odżywką stymulującą porost rzęs. Kolejnym ich niesamowitym produktem jest żel do stylizacji brwi. I właśnie ten produkt przybliżę Wam w mojej recenzji.
     Historia powstania marki jest niezwykle inspirująca. Wynalazcą receptury Revitalash jest Doktor Michał Brinkenhoff, który opracował niesamowitą recepturę kosmetyku z myślą o swojej żonie Gayle, która zachorowała na raka piersi. Agresywna chemioterapia uszkodziła jej piękne rzęsy, które stały się rzadkie i kruche. Po 5 tygodniach stosowania specyfiku podarowanego jej przez męża, jej rzęsy stały się piękne i długie.
     Para postanowiła włączyć produkt do sprzedaży, a uzyskaną w ten sposób część dochodu  przeznaczają na badania dotyczące raka piersi oraz inicjatywy edukacyjne z tym związane.
     Produkty RevitaLash amerykańskiej firmy są prezentowane w Polsce przez poznańską firmę Plazanet RevitaLash Polska.



     HI-DEF Tinted Brow Gel to stylizująco-koloryzujący żel do brwi. Swoim opakowaniem przypomina typową maskarę. Żel zawiera również grzebyczek i szczoteczkę ułatwiające modelowanie i uzyskanie pożądanego kształtu.
     Produkt ma ciepły brązowy kolor, nie jest za jasny, ani za ciemny. W związku z tym doskonale sprawdzi się zarowno dla blondynek jak i brunetek. Bardzo łatwa aplikacja pozwoli na szybkie wymodelowanie brwi. Co ciekawe, żel bardzo szybko 'zastyga' na włoskach pozostawiając je sztywnymi. Nie ma mowy o niesfornych włoskach, czy rozmyciu przez deszcz. Możemy cieszyć się pięknymi rzesami przez cały dzień!
     Jedynym minusem produktu jest brak możliwości dokładnej aplikacji od wewnętrznej strony brwi czyli zaraz na ich początku. Tą szczoteczką oraz taką postacią żelu nie uzupełnimy braków i nie nadamy początkowej formy. Dlatego też, ja w tym celu wciąż muszę sięgać po wosk, a dopiero kolor podkreślam z HI-DEF Tinted Brow Gel. Jednak w ocenie ogólnej żel oceniam jak produkt BARDZO DOBRY





     Ponadto oprócz pięknie zapakowanego żelu w mojej paczuszce od RevitaLash Polska znalazło się również eleganckie lusterko, mini kosmetyczka, różowy długopis i notesik.

     

     Jak już wspomniałam Wam na początku, marka bardzo mocno wspiera kobiety chore na raka piersi oraz wszelkie inicjatywy badawcze nad rakiem na całym świecie. Polski dystrybutor firma Plazanet od 5 lat prowadzi akcję profilaktyki raka piersi "Zdrowy Nawyk, Zdrowe Piersi". Akcja jest już prowadzona w ponad 7000 gabinetach medycyny estetycznej i spa, oraz wspiera działalność ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń "Amazonki".
     W ramach swoich działań firma wypuściła limitowaną edycję odżywki do rzęs w różowym opakowaniu, po zakupie której 10% dochodu ze sprzedaży produktu zostanie przekazanycj dla "Amazonek". Ponadto do otrzymanego przeze mnie zestawu dołączony był szereg broszur uświadamiających o problemie raka piersi i konieczności ich badania, nie tylko przez lekarza ale także w domu.
     Bardzo podoba mi się tak przeprowadzana akcja edukacyjna, i w związku z tym duży ukłon w stronę firmy RevitaLash Polska. A Wy drogie Panie pamiętajcie, że wczesne wykrycie choroby prowadzi do pełni zdrowia!






piątek, 26 grudnia 2014

Do stołu, gotowi, start!

     Święta poza prezentami i wolnym od pracy mają jeszcze jedną cudowną zaletę – jedzenie! Kolacja wigilijna nie zaczyna się 24 grudnia i nie kończy tego samego dnia. To cała uczta trwająca co najmniej tydzień. Odgrzewana, odsmażana, odmrażana itd. Jemy, bo to jeden z najprzyjemniejszych obowiązków naszego życia. Nie ma tu znaczenia fakt, że uszka z grzybami szybko mogą nam wyjść bokiem, a karp stanąć ością w gardle, w wyniku czego, tak jak zwierzyła mi się moja siostra, w końcu i tak lądujemy u chińczyka na sajgonkach! Im więcej tym lepiej, bo dla nas Polaków większą ujmą jest zrobienie niewystarczającej ilości jedzenia niż jego wyrzucanie. Żeby usprawiedliwić ten nadmiar, świąteczne pyszności możemy, ku uciesze takich osób jak ja, pakować w słoiki wchodząc przy tym w akcję: słoiki dla „słoików”. Mimo, że moja samodzielność i dojrzałość życiowa pozwala mi na przygotowywanie posiłków dla siebie i mojego męża, to jednak sama śmiem sięgać po słoiki wypełnione bigosem, bo wiadomo, mama robi najlepszy! A że są święta więc i tak nastawi wielki gar gdzie przez parę dni pod przykrywką kapusta będzie powoli przechodzić proces zamiany w bigos, zrobić troszkę więcej – żaden problem!

     Według badań przeprowadzonych przez firmę doradczą Deloitte Polacy w te święta, odwrotnie niż w roku ubiegłym, mieli wydać procentowo więcej pieniędzy na prezenty (40 proc.) niż na jedzenie (33 proc.). Widocznie bardziej cieszy nas kolejna para skarpet albo niegustowny sweter, niż ryba po grecku i śledź w śmietanie! W porównaniu z ubiegłym rokiem, udział wydatków na żywność nie uległ zmianie, ale wciąż stanowi solidny filar i podstawę bożonarodzeniowego świętowania To co jednym cieszy podniebienie drugim cieszy portfele. Rozkosz jedzenia szybko zamienia się w zbędne kilogramy, których notorycznie obiecujemy sobie pozbyć się począwszy od 1 stycznia. Ewa Chodakowska przypomina z facebookowego profilu, że koniec z pobłażaniem, pora wstać od stołu i wziąć się do ostrej pracy nad piękną i smukłą sylwetką. Obiecuje przy tym wiele nowych wyzwań w nadchodzącym roku i spektakularnych efektów. Wystarczy tylko sięgnąć po jej płytę i/lub książkę. Sorry Ewka, mordeczko kochana, ale ja endorfiny zdecydowanie wolę w postaci czekolady a nie morderczych podskoków!

     Nawet najtańsze dyskonty bywają bezlitosne jeśli chodzi o ceny produktów spożywczych w Polsce. Chyba, że chodzi o słynnego już karpia z Lidla, który przez sklep został marnie wyceniony na paręnaście złotych. Wręcz odwrotnie do jego wartości symbolicznej, która przez obrońców polskiej tradycji (zwanej potocznie moherowymi beretami) okazała się być wręcz niepoliczalna. Pomimo oferowania najniższej ceny za najwyższą jakość (to slogan skierowany do klientów o niezbyt wyszukanych smakach, dla których żabnica to po prostu żaba a nie ryba, jarmuż natomiast może być mylony z żydowską jarmułką) wypełnione po brzegi koszyki sklepowe wypełnią lodówkę, ale przy tym znacznie uszczuplą portfele. Mocno nadwyrężony budżet podreperuje szybka pożyczka, oczywiście na najlepszych warunkach. W końcu powiedzenie „zastaw się a postaw się” mogłoby być hasłem reklamowym niejednej firmy oferującej ekspresowy zastrzyk gotówki. Sklepy ruszają z wyprzedażą jesienno-zimowych kolekcji żeby zrobić miejsce dla skąpych wiosennych łaszków. Dosyć ukrywania się pod obszernymi swetrami i toną ubrań, wraz z nadejściem wiosny nadejdzie również pora na odsłonięcie naszych wdzięków. Chyba że szczerze liczymy na to, że trend oversizowych ubrań jeszcze długo nie opuści obowiązującego trendu i świata mody.

     Po internecie krąży ostatnio zdjęcie Barbie przed i po świętach, na którym to blond piękność jeszcze 24 grudnia jest ideałem kobiecości i ucieleśnieniem marzeń nie tylko Kena, jednak już na następny dzień po obfitej kolacji, z jednego podbródka zrobiły się trzy, różowa sukienka powiększyła się o parę rozmiarów, a duże niebieskie oczy są małe i już nie takie hipnotajzing jak wcześniej. Mimo prześmiewczego charakteru zdjęcia jest w nim coś niepokojącego, tylko nie wiem co...? Cóż, na razie zostawmy Barbie i jej kilogramy, aromat bigosu mamy roznosi się już po całym mieszkaniu, idę jeść. Wam również życzę smacznego!

 
Modelki plus size:

Elle France, marzec 2010, modelka: Tara Lynn, zdjęcia: David Oldham







American Apparel, 2011, modelka: Nancy Upton, zdjęcia: Shannon Skloss






Vogue Italia, czerwiec 2011, modelka: Fluvia Lacerda, zdjęcia: Florian Sommet





S Moda Magazine, maj 2012, modelka: Candice Huffine, zdjęcia: Damon Baker





Vogue Paris, październik 2010 modelka: Crystal Renn, zdjęcia: Terry Richardson








Zobacz także:



Zapraszam na Facebooka!



  

środa, 17 grudnia 2014

Kiedy moda spotyka się ze sztuką cz. 3

     Świat, w całej swojej niesamowitości, powinien inspirować nas na każdym kroku. Nas wszystkich, nie tylko artystów fotografii, sztuki czy mody. Warto podpatrywać u innych to co najlepsze i przekładać to na swój własny 'język', kierowany emocjami, myślami, duszą.
     To już trzeci post w którym zebrałam fotograficzne reinterpretacje dzieł różnych artystów z dziedziny malarstwa. Pierwszy post z tego cyklu do zobaczenia tutaj, drugi tutaj.  

1. Fotografowie Paco Peregrín oraz Kattaca odtwarzają obrazy Marka Rydena, w sesji "The Blood show" dla "Ae magazine".

 Obraz: "Róża", Mark Ryden


2. Peter Lindbergh w sesji z Julianne Moore, odwołuje się do obrazu "Kaleka" Johna Currina.



3. Joel-Peter Witkin odwołuje się do słynnego obrazu „Tratwa Meduzy” autorstwa Théodore'a Géricault'a.

U góry zdjęcie Witkina, na dole: „Tratwa Meduzy” T. Géricault'a.

Inspiracja tym samym obrazem w wykonaniu Gérarda Rancinan'a czyli "Tratwa iluzji".
 



4. Gérard Rancinan fotografuje zainspirowany obrazem „Taniec” Henri Matisse'a.



5. Kolejna interpretacja Gérarda Rancinan'a "Big supper" ("Wielka kolacja") czyli współczesne spojrzenie na "Ostatnią wieczerzę" da Vinciego.



6. Mario Sorrenti fotografuje dla Yves Saint Laurent. Nawiązanie do obrazu "Śpiące" Gustave'a Courbeta.




7. Peter Lindbergh i jego spojrzenie na obraz "Kobieta z wachlarzem" Amadeo Modigliani.



8. Fotografia autorstwa Annie Leibovitz inspirowana rzeźbą "Trzy gracje" autorstwa Antonio Canova.



9. Fotografia Mario Sorrenti inspirowaną obrazem "Wenus przed lustrem" autorstwa Diego Velázqueza.



10. To już na deser. Fotograf Joseph Ford podczas realizacji zdjęć na potrzeby kampanii reklamowych na Sycylii, w Maroko oraz na Mauritiusie, wykonał serię fotografii z perspektywy lotu ptaka. Po powrocie pokazał zdjęcia dyrektorce artystycznej Stephanie Buissere oraz styliście Mario Faundezowi pracujących dla magazynu WAD. Cała trójka przystąpiła do pracy, aby zrealizować nietypowe połączenia – płynne przejście pomiędzy fotografią ubrań i dodatków, a lotniczymi krajobrazami.














Zobacz także:
Louis Vuitton - historia francuskiego domu mody











Zapraszam na Facebooka!